sobota, 22 listopada 2014

Wanderung

To wcale nie jest tak, że zginęłam, przepadłam i mnie nie ma. Jestem sobie i mam się bardzo dobrze. Niedawno rozpoczął się ostatni miesiąc mojego metrykalnego dzieciństwa. Nawet już przyszło wezwanie na szczepienie przeciwko dorosłości.
Ten ostatni miesiąc dzieciństwa wykorzystują do cna i bywam w domu tylko chwilami, a jak przypomnę sobie o zrobieniu zdjęć na bloga, to jest już ciemno... No cóż- klasa maturalna nie odpuszcza i ciągle coś jest do zrobienia, do tego próby poloneza, Szlachetna Paczka (zachęcam gorąco do zorganizowania paczki w waszym otoczeniu- dzisiaj została otworzona baza i możecie znaleźć rodzinę, której chcielibyście pomóc. :)) Do tego kina, łyżwy i inne przyjemne bajery... :) 

A dzisiaj mam dla Was szybciutki set- koszula wygrzebana z dna szafy, której nie nosiłam kilka lat, sweter podkradziony z maminej szafy i najwygodniejsze buty świata- workery. :) Ja uciekam (nie obiecuję, że na krótko), a Wam życzę miłego weekendu! 



niedziela, 2 listopada 2014

November

Nim się obejrzałam nadszedł listopad... W sumie nawet nie wiem kiedy minęły dwa tygodnie października, podczas których nie zdążyłam nic tutaj napisać. Dzieje się, dzieje- ciągle coś. :) Ale fajnie tak, lubię to zdecydowanie. A od najbliższego tygodnia ze zdwojoną siłą powracam do teatralnych zmagań, więc będzie się działo jeszcze więcej.
Listopad to szczególny miesiąc- pełen refleksji i zadumy, a zaczyna się nie byle jak, bo dniem Wszystkich Świętych. Dzisiaj na kazaniu ksiądz przytoczył bardzo fajną historyjkę- Krzyś zobaczył w kościele kolorowy witraż i spytał się mamy, kto na nim jest. Mama odpowiedziała dziecku, że to święty Marcin. Kiedy pani w szkole zapytała dzieci o to, kim jest święty, chłopiec już miał przygotowaną odpowiedź- święty to taki, przez którego świeci światło.
I wiecie co? Życzę Wam właśnie tego. I kompletnie nie ma znaczenia to, czy jesteście wierzący, czy nie. Nawet nie o samą świętość tu chodzi, bo różnie możemy ją rozumieć, ale właśnie o to światło. Życzę Wam, żeby świeciło przez Was światło i żebyście mogli się tym światłem dzielić. :) Bo jak święta, to i życzenia przecież. :)

Tymczasem wracam do nauki i innych przyjemności ;), a Was zostawiam ze zdjęciami z Dzierżoniowa (i okolic), w którym spędziłam pierwsze dni listopada.

 

środa, 15 października 2014

Szyfoniera

Zazwyczaj na tym blogu pojawiają się ubrania, bo też wyjściowo blog ten miał o modzie traktować. Jak doskonale wiecie zazwyczaj poruszam różne inne tematy z ubraniami kompletnie niezwiązane, ale dzisiaj będzie bardziej w temacie.
Zastanawiałyście się kiedyś (bo jednak bardziej do Pań dzisiaj się będę zwracać), ile czasu poświęcacie na wybór stroju? To legendarne: nie mam się w co ubrać! Chyba każda z nas przechodziła ten problem, stojąc przed pełną szafą... :) Ale dziś nie o tym. Dzisiaj będzie o czasami zapominanej i pomijanej, ale jakże ważnej i wyjątkowej... bieliźnie. :)

Na początku bardzo Wam polecę wpis (tutaj) Ania z bloga Ania maluje, który mówi o... bawełnianych gaciach. Nie jestem w stanie tego przedstawić lepiej niż Ania, która zrobiła to mistrzowsko.
Ale nie o bawełnianych gaciach dzisiaj będzie, bo jednak majtki (nawet te koronkowe) nigdy szczególnie mnie nie pasjonowały. Za to biustonosze są znacznie ciekawszą (i chyba ważniejszą) historią!


czwartek, 9 października 2014

Dreams

 Chyba zdecydowanie mam słabość do sachodzącego słońca... :) Zdecydowanie jest urocze i uwielbiam taki efekt na zdjęciach. No dobra... zawsze znajduję czas właśnie o takich godzinach. Jestem zachwycona tym, że mamy jesień w pełni, a słońce nadal pięknie świeci i  jest na tyle ciepło, że można biegać w samej sukience. No marzyłam o takiej jesieni zawsze! Taki klimat mi odpowiada, może już tak zostać, nie obrażę się... :)

Dzisiaj mam dla Was sukienkę z działu dziecięcego w H&M (tak, zdarza mi się mieścić w tamtejsze cudeńka), którą przywdziałam na przedstawienie. W moim mieście co roku są organizowane Jesienne Spotkania Teatralne i występują różne grupy miejskie, ale też przyjeżdżają różne teatry. Dzisiaj miałam okazję obejrzeć "Marzenie Nataszy" w wykonaniu aktorów z Teatru im. S. Jaracza w Łodzi. Generalnie polecam- to na pewno. Świetnie zagrane, przede wszystkim. Refleksje nachodzą mnie po czasie. Muszę się zawsze z tematem przespać. W każdym razie spektakl poruszał wiele ważnych kwestii, ale pytanie, które cały czas brzmi mi w głowie to: jakie masz marzenie?

Każdy ma jakieś marzenie. Chociaż czasami nie do końca sobie zdajemy sprawę z tego, czego naprawdę pragniemy. Niesamowicie ważne jest, żeby walczyć o swoje marzenia! Nie ma nic piękniejszego w życiu, nie ma nic bardziej nakręcającego i dającego więcej radości, niż spełnione marzenia. Ale to nie są gwiazdki z nieba i nie spadają same. Marzenia po prostu trzeba spełniać.
A Ty? Jakie masz marzenie?




sobota, 4 października 2014

Polish autumn

Wiem, że wpisy na blogu pojawiają się wyjątkowo regularnie i powinnam dostać jakąś specjalną nagrodę dla blogera roku, ale już się tłumaczę! Ostatnio moje życie to istne szaleństwo, które zdecydowanie kocham! Niedawno wróciłam z jazd, gdyż jeden z moim ambitnych planów zakłada, że niebawem wejdę w zaszczytne grono kierowców, a za chwilę biegnę prowadzić Dzień Zwierzaka. 

Jakby ktoś nie wiedział, to dziś jest Światowy Dzień Zwierząt. Nie jestem zagorzałym miłośnikiem zwierząt- nie jestem właścicielką żadnego czworonoga ani innego zwierzaka, futro, gdybym miała okazję, to pewnie też bym nosiła, jem mięso i szczerze je uwielbiam. O ile nie przeraża mnie zabicie krowy na mięso i uważam, że właśnie po to jest hodowana i nie mam z tym żadnego problemu, to jednak warto wspomnieć o humanitarnym traktowaniu zwierzaków. Nie dawajcie psa w prezencie- to nie jest najbardziej trafiony pomysł, bo potem taki psiak ląduje wyrzucony z domu w niekoniecznie humanitarny sposób. Zwierzęta mają swoje prawa i warto je poznać i wziąć pod uwagę. Jest mnóstwo akcji promujących adopcję psów, nie do końca wiem, czy to faktycznie ma sens, ale może warto wziąć taką opcję pod uwagę, decydując się na zakup czworonoga. 

Czasami tylko frustruje mnie to, że zwierzętom poświęca się więcej uwagi niż ludziom. To też nie do końca tak powinno wyglądać. Kiedy uczestnicy pewnego programu telewizyjnego przekazują swoja wygraną na rzecz zwierząt, a mają do wyboru każdą fundację, to za nic w świecie nie potrafię tego zrozumieć. Wolę nieść pomoc ludziom- w tym widzę większą potrzebę, mimo wszystko. Jeśli ktoś myśli podobnie, to zachęcam do zostania wolontariuszem Szlachetnej Paczki. Co prawda oficjalna rekrutacja została zakończona, ale w rejonach, w których brakuje wolontariuszy można się nadal zgłaszać. Paczka propaguje ideę mądrej pomocy, która jest czymś niesamowitym! Bo pomoc właśnie powinno się mierzyć po owocach. I to niech będzie podsumowaniem tego wpisu- pomagajmy mądrze tam, gdzie widzimy potrzebę, ale róbmy coś, aby świat codziennie stawał się lepszy. :) 



poniedziałek, 15 września 2014

100 dni do sukienki

Zostało nieco ponad sto dni do studniówek. Co chwilę słyszę tylko o miejscu, dacie, jedzeniu, fotografie i innych dziwnych rzeczach z tą imprezą związanych. Dzisiaj nawet kazali mi się już wpisać na listę! Dlatego też doszłam do wniosku, że to odpowiednia chwila na wpis ze studniówkowymi sukienkami, bo czy jest coś ważniejszego? :D

Mój przegląd będzie bardzo subiektywny. Nie siliłam się na zróżnicowanie go- będzie to, co podbija moje serce, a że ostatnio zachwycam się sukienkami bez pleców, głównie czerwonymi, to taka też będzie większość. Ale czyż nie są piękne? :D Nie mam pojęcia, gdzie te konkretne można kupić, bo to tylko inspiracje. Ja swoją planuję uszyć- nie ma większej gwarancji, że nikt nie pojawi się w identycznej, ani że będzie leżeć idealnie. A Wy? Macie jakieś swoje propozycje? Chętnie je poznam, bo cały czas nie jestem do końca pewna. Jaki kolor wybieracie? Ja chyba skłaniam się ku czerwieni.

Halina Młynkowa- Opole 2013; zdjęcie pochodzi z fanpage'u artystki. 

niedziela, 7 września 2014

Pink dress

Blog zwany różowymi kaloszami, wszystkie cykle są różowe, a tak na dobrą sprawę w mojej szafie różu jest bardzo mało. Dzisiaj mam dla Was bardzo delikatną, eteryczną sukienkę, którą dość dawno wyszperałam w jednym z second handów. Noszę ją dość rzadko, bo wymaga ode mnie specyficznego nastroju... różowego. :) Jest na tyle urocza, że zawsze wywołuje uśmiech na twarzy.
Pierwszy tydzień szkoły minął nawet nie wiem kiedy. Żyję w szalonym tempie i nie do końca ogarniam co się dzieję, ale zdecydowanie to lubię. Szkoła nie odpuszcza od pierwszego dnia, codziennie ubolewam, że to nie Potter jest moją lekturą, a zdecydowanie mniej ciekawe i równie długie pozycje. Teatralne życie też nabiera pędu, bo najbliższe przedstawienie już w sobotę. Jeśli ktoś byłby akurat w pobliżu to serdecznie zapraszam- 13 września o 19 w Gigantach Mocy w Bełchatowie "Śluby panieńskie", wstęp wolny. A w międzyczasie, który chyba nie istnieje zaczęłam kurs na prawo jazdy. Także dzieje się, dzieje. I zdjęcia udało mi się zrobić dopiero w niedzielę. Ale się udało! 
Zostawiam Was z porcją różowych, niedzielnych zdjęć i życzę udanego tygodnia! Zróbcie coś pozytywnego, coś dla siebie. :)