niedziela, 31 sierpnia 2014

Holidays- last part

Z wielkim bólem serca publikuję ostatnią część wakacyjnych zdjęć, gdyż ten piękny czas nieubłaganie się skończył. To były zdecydowanie udane wakacje, pełne słońca, pięknych miejsc, fantastycznych ludzi i ubogacających doświadczeń. A jutro czas wcisnąć się w ołówkową spódnicę i białą koszulę i rozpocząć kolejny rok nauki- w moim życiu to już czternaste rozpoczęcie (byłam na tyle zdolna, że nie zdałam w zerówce). 
Jako mały dzieciak zawsze wyczekiwałam pierwszego września i upragnionego powrotu do szkoły. Tym razem chętnie bym jeszcze nie wracała, ale jednak wizja najdłuższych wakacji w życiu osładza najbliżesze dziewięć miesięcy intensywnej pracy. 
A teraz, aby uczcić ostatnie chwile wakacji mam dla Was kilka krakowskich zdjęć, bo właśnie w Krakowie spędziłam ostatni dzień. Tak sobie siedziałam na dworcu, czekając na autobus i żałowałam, że nie mogę zostać tam na zawsze. Kraków zdecydowanie jest cudny. Ja wybrałam się na warsztaty aktorskie organizowane przez szkołę aktorską SPOT- zdecydowanie dobrze spożytkowany czas. 



Kaplica św. Małgorzaty w drodze na Kopiec Kościuszki. Wyjątkowo urocze miejsce. :)


 Kopiec Kościuszki udało mi się w tym roku odwiedzić drugi raz i zdecydowanie lubię to miejsce. Widoki są świetne, do tego moja ulubiona ekspozycja akustyczna, no i nikt mi nie może powiedzieć, że nie byłam w górach. :D

Most z kłódkami wygląda imponująco, szczególnie nocą. Może to kiczowate i infantylne, ale chętnie kiedyś bym dorzuciła tam swoją kłódkę... :) 

Ten widok na końcu ulicy Floriańskiej zawsze robi na mnie wrażenie. :) I chociaż nie kupiłabym raczej żadnego z tych obrazów, to zawsze stoję i gapię się na nie z zachwytem na twarzy. :)






czwartek, 14 sierpnia 2014

Creativity

13 sierpnia to Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych. Fajnie mieć swoje święto. Dlatego wszystkim leworęcznym składam spóźnione życzenia- rozwijajcie swoją kreatywność, realizujcie cele, spełniajcie marzenia i pamiętajcie o tym, że potencjalnie macie większą kreatywność! Fajnie mi z tą myślą. :) Nie chodzi o to, żeby czuć się lepszym (no dobra... i tak się tak czuję :D), ale o to, że to przeświadczenie daje fajnego kopa do działania! 
A tymczasem zostawiam Was ze zdjęciami, bo jak obiecałam, tak zrobiłam- są i zdjęcia. Jakiś czas temu pytałam się Was, jak czyścić pseudozamszowe baleriny z H&M i przetestowałam sposób z gumką do ścierania- faktycznie działa i sprawdza się chyba najlepiej. :) A tymczasem czas gdzieś wyjść, bo ostatnio całe dnie spędzam przed komputerem w poszukiwaniu różnych wierszy, monologów, fragmentów prozy, które będę mogła wykorzystać na warsztatach w Krakowie/ egzaminach wstępnych (?). Pora wykorzystać resztkę wakacji, które niebezpiecznie zbliżają się ku końcowi i zrobić w tym czasie coś fajnego! 



poniedziałek, 11 sierpnia 2014

New in

Nuda, nuda, nuda. Zdecydowanie wieje nudą na tym blogu i aż dziwi mnie, że słupki oglądalności nie spadły do zera. Szaczun dla tych, którzy nadal wytrwale tutaj wchodzą, wierząc, że pojawi się coś ciekawego. Może jakieś zdjęcia?
I naprawdę chciałam zrobić dzisiaj zdjęcia. Jakoś w 'międzyczasie', pomijając fakt, że zdążyłam odwiedzić radomską pielgrzymkę sercańską w Włoszczowie i przejść z nimi odcinek. No bo przecież kto odmawia właśnie poznanemu księdzu wstać następnego dnia o 6, żeby odwiedzić jakąś pielgrzymkę, której się nie zna? No myślę, że każdy normalny człowiek. Ale my szaleni jesteśmy i fajnie było. Wracając do zdjęć- naprawdę miałam chęci je zrobić. Ba! Nawet wiedziałam w co się chcę ubrać. No ale pada. No i co zrobić? Ciągle mi nie po drodze. Ale solennie przyrzekam, że w następnym wpisie pojawią się jakieś zdjęcia. (no chyba).
Ale żeby nie było, że nic nie ma- są i zdjęcia z moimi wyprzedażowymi łupami (no dobra, zdjęcia nie powalają, jestem tego świadoma). Ale zawsze coś, prawda?
I w bonusie będzie piosenka na końcu. Fajna piosenka. I kilka słów do niej.

Bluzka- New Yorker
Torebka- Supermarket na Krecie


piątek, 8 sierpnia 2014

Holidays 6- Roman holidays

Myślę, że to już ostatnia porcja wakacyjnych zdjęć (no dobra...pewnie pojawi się jeszcze Kraków). W każdym razie w drugim etapie zwiedzania Rzymu chcę Wam pokazać miejsca znane i nieznane- te, które koniecznie trzeba odwiedzić i przede wszystkim te, które sprawiają, że Rzym jest tak wyjątkowym miejscem.

Via Appia Antica to najstarsza ulica w Rzymie. Podobno św. Piotr właśnie tą ulicą uciekał z Rzymu, gdy rozpoczęły się tam prześladowania chrześcijan. Na swojej drodze spotkał Jezusa idącego w przeciwną stronę i spytał: Quo vadis, Domine? Jezus odpowiedział, że idzie do miasta, aby go powtórnie ukrzyżowano. Swoją drogą- ta historia zainspirowała Sienkiewicza do napisania "Quo vadis".


niedziela, 3 sierpnia 2014

Holidays 5- Ecclesia Mater

Zawsze myślałam, że Jerozolima to miasto, którego nie przebije żadne inne miejsce. Jednak nie można porównać kilkunastu godzin do kilkunastu dni. 17 dni, które mogłam spędzić w Rzymie to wystarczająco długo, aby całkowicie zakochać się w tym miejscu. Mówi się, że Rzym to wieczne miasto. Faktycznie, mogłabym tam mieszkać wiecznie. ;) 
Zdjęć mam całe mnóstwo- na tyle dużo, że pojawią się w kilku tematycznych wpisach. Dziś chciałabym Was oprowadzić po najważniejszych bazylikach i kościołach znajdujących się w Rzymie. Tych, które są kolebką chrześcijaństwa właściwie, z którymi wiążę się niesamowita historia, no i oczywiście zachwycają swoim pięknem i architektonicznym kunsztem. 

Pierwszego dnia wybraliśmy się do jednej z czterech bazylik większych- Bazyliki św. Jana na Lateranie. Jest to katedra papieża, przez wiele lat właśnie tam stacjonował. Cóż- idealne zaprzeczenie biblijnego nakazu Jezusa, aby nie robić z Jego domu targowiska. 


wtorek, 22 lipca 2014

Holidays 4

Od tygodnia jestem w Rzymie. Zdecydowanie pokochałam Wieczne Miasto. Jest niesamowite, a lody faktycznie są pyszne! Jednak zdecydowanie nie przebijają niedzielnego Anioła Panskiego z papieżem. Jest niesamowicie. Więcej, jak wrócę, a teraz zostawiam Was ze zdjęciami. Palmy za oknem i Watykan.

niedziela, 13 lipca 2014

Holidays 3- Santorini

Santorini to najpiękniejsza grecka wyspa. To właśnie ta, którą się kojarzy, gdy słyszy się hasło: Grecja. Białe domki, niebieskie dachy- tam ten pocztówkowy obrazek jest rzeczywistością. Santorini to zwyczajowa nazwa wyspy w kształcie rogala, która powstała na skutek wybuchu wulkanu (wcześniej była okrągła). Jej stolicą jest miasteczko Fira, które zresztą nazywa się tak jak wyspa (urzędowo). Mówi się, że na Santorini jest więcej kościołów niż domów, więcej wina niż wody i więcej osłów niż prawdziwych mężczyzn. Jeśli chodzi o to pierwsze- prawie każdy Grek na Santorini ma swój prywatny kościół, w którym odbywają się uroczystości rodzinne. Nie, to nie dlatego, że Grecy są wyjątkowo pobożni. To dlatego, że za prąd w kościołach się nie płaci, więc łatwo można mieć prąd za darmo... :) Drugie- Santorini to wyspa bardzo uboga w wodę słodką, praktycznie jej tam nie ma. Do mycia odsalają wodę, a woda pitna jest sprowadzana z Krety lub Grecji kontynentalnej. Natomiast winogron uprawiają bardzo dużo i słynną z bardzo dobrych win. A trzecie...? Cóż, ciężko odpowiedzieć. :)

Po trzygodzinnej podróży katamaranem dotarłam na Santorini. Spędziłam tam ok. 6 godzin i miałam okazję odwiedzić trzy miasteczka: Oię- miasto, w którym powstaje 95% pocztówek z Santorini i Firostefani i Firę- stolicę wyspy.

 Wulkaniczne kaldery wyglądają zjawiskowo, ale wjazd  serpentynami mrozi krew w żyłach. Oia- pierwszy punkt wycieczki znajduje się mniej więcej na wysokości 300m n.p.m.

Oia- najbardziej charakterystyczne maleńkie miasteczko, czyli czas na widoki, które większość z Was na pewno kojarzy. Wystarczy kupić jogurt typu greckiego w biedronce, albo pójść na rynek i zobaczyć sukienkę z nadrukiem z Santorini (autentycznie, wczoraj byłam po warzywa i na taką trafiłam!).






Przenosimy się do stolicy. Widok na Firę z Firostefani, czyli korony Firy. Spacer z jednej do drugiej miejscowości do ok. 1,5km. Cała wyspa w ogóle nie jest duża, bo jej długość w linii prostej to ok. 14 km, szerokość w najszerszym punkcie to 6km, a w najwęższym niecałe 2km- z tak zwanej szyi Santorini widać oba brzegi wyspy jednocześnie.



Santorini to wyjątkowo piękne miejsce (choć w moim sercu nadal króluje Izrael). Można jednak ponarzekać na tłum- szczególnie w pierwszym miasteczku no i ceny... cóż na Santorini płaci się także za widok, więc jeśli chcemy zjeść z widokiem na morze, trzeba się przygotować na wysoką sumę. O noclegach na wyspie nie będę wspominać...
To już ostatnia porcja zdjęć z greckiej wyprawy. Tymczasem we wtorek rozpoczynam... rzymskie wakacje. Już nie mogę się doczekać. :)