wtorek, 21 lipca 2015

Trójmiasto

Z wyjazdu nad polskie morze wróciłam właściwie ponad tydzień temu, ale do tej pory nie miałam czasu na ogarnięcie zdjęć, wybranie kilku na bloga i napisanie czegoś sensownego. Dużo się działo- udało mi się dostać na studia, wynająć mieszkanie i zrobić pierwszą w życiu mapę zdrapkę (dodam, że moje zdolności manualne są zerowe).
W każdym razie- Trójmiasto z rowerami, ponad namiotem to trafiony pomysł! Nigdy nie spodziewałam się, że mogę się przekonać do nocowania w namiocie. Zawsze mnie to przerażało. Tym razem postanowiłam jednak zaryzykować i... udało się! Sopot wcale nie musi być taki drogi, jak się wydaje, a jest idealną bazą wypadową do Gdańska, Gdyni czy na Hel.
Poza klasycznymi punktami turystycznymi w Trójmieście (np. molo za 7,5) byliśmy też w Muzeum Motoryzacji w Gdyni- kompletnie nie interesują mnie samochody, ale fajnie było popatrzeć. Za darmo można przejść się też po molo w Orłowie- bardzo mi się podobało (myślę, że gdybym nie miała świeżo nabytej rany na nodze to podobałoby mi się jeszcze bardziej).
Mój rowerowy wypadek zmusił nas do zrezygnowania z plażowania następnego dnia. Sopocki park im. Lecha i Marii Kaczyńskich okazał się jednak świetną alternatywą i azylem spokoju w środku miejskiego zgiełku.
Od początku plan był taki- pociągiem na Hel, a z powrotem rowerem. Plany jakoś się rozciągnęły (bo trzeba się przecież opalić itd.) i wybraliśmy się ostatniego dnia naszego pobytu. Fokarium na Helu, Jurata, Jastarnia... Tyle udało się zobaczyć, bo w Kuźnicy zdezerterowałam i stwierdziłam, że wracamy pociągiem. Zanim wybierzecie się na taką wycieczkę sprawdźcie kierunek wiatru, bo na prawdę jechanie pod wiatr (szczególnie dla kogoś tak wysportowanego jak ja, czyli wcale) jest nie do pokonania.

Zostawiam Was ze zdjęciami. Cały wyjazd relacjonowałam też na bieżąco na Instagramie i tam Was zapraszam @nikolatkacz : )


poniedziałek, 29 czerwca 2015

Summer

Chociaż za oknem chmury, a wychodzenie z domu bez parasola jest wielce ryzykownym przedsięwzięciem, to kalendarz ogłasza od kilku dni moją ulubioną porę roku- LATO! Niezmiernie mnie to cieszy, tym bardziej, że od środy mają być upały, a od środy będę się wygrzewać na sopockiej plaży!

Podczas moich wakacji króluje zasada minimalnego korzystania z internetu, dlatego nigdy nie wpadłam na szalony pomysł brania ze sobą komputera, internetu, łapania wifi i obrabiania zdjęć, zamiast rozkoszowania się chwilą. Ale.... od niedawna mam konto na Instagramie (jakoś nie do końca przekonywało mnie wstawianie zdjęć swoich posiłków i innych takich, ale złamałam się). Także jeśli ktoś chciałby zobaczyć co u mnie i wybrać się ze mną nad polskie, najlepsze morzeto zapraszam @nikolatkacz :)

A teraz zostawiam Was ze zdjęciami mojego niedzielnego zestawu, który zakładałam na egzaminy do szkół aktorskich- niestety nie przyniósł szczęścia.




czwartek, 11 czerwca 2015

Boho

Poncho kupiłam pod koniec podstawówki- byłam wtedy nim zafascynowana. Gdy przyszła paczka byłam zachwycona, ale okazało się, że ani nie mam do czego go założyć, ani gdzie, ani tym bardziej nie mam tyle odwagi, aby w nim chodzić. Poncho leżało w szafie (bo jednak sentyment nadal był) przez lata i dopiero teraz je wygrzebałam i pokochałam na nowo. Jest idealne na taką pogodę jak teraz- niewiadomocoto. No i idealnie wpisuje się w ostatnie trendy boho. Chociaż jakoś szczególnie nie podążam za najnowszymi hitami mody i noszę to co lubię i mam, to akurat takie klimaty zawsze gdzieś grały w moim sercu, chociaż nigdy w całości ich nie chłonęłam i jedynie elementy inspirowane czasami u mnie goszczą.

Pewnie zastanawiacie się, jak to się dzieje, że mam wakacje (tak!), a i tak nie piszę. W poniedziałek zaczynam egzaminy do szkół aktorskich, więc pracy jest ogrom. Cały dzień siedzę z korkiem w buzi i szlifuję interpretacje moich tekstów (no dobra, tak na prawdę sprawdzam, czy znam je na pamięć). Także w przyszłym tygodniu atakuję stolicę i czekam na termin w Łodzi. Teraz pozostaje mi tylko liczyć na łut szczęście, bo bez niego nie mam szans. Także trzymajcie kciuki! 




środa, 6 maja 2015

Chill

 Wydaje mi się, że takiego wpisu jeszcze nie było na tym blogu, ale mam nadzieję, że będą się takie pojawiać częściej- spontaniczny wypad za miasto, chwila odpoczynku- polecam. Chociaż niebo nie zapewniało nas o tym, że lada chwila nie lunie z nieba struga wody, uznaliśmy, że odpoczynek (oczywiście z książką) każdemu maturzyście na pewno się przyda.

Wawrzkowizna to Ośrodek Sportu i Rekreacji położony w gminie Rząsawa nieopodal Bełchatowa. Dla odwiedzających oferuje szereg atrakcji- od kortów tenisowych, przez jazdę konną, park linowy, po sezonowe sporty wodne. Dla mniejszych entuzjastów sportowych (takich jak ja) zostaje na przykład spacer- a spacerować zdecydowanie jest gdzie. Plaża nad sztucznym zbiornikiem i budka ratownika jednak też są idealnym miejscem na spędzenie wolnego popołudnia. Pewnie bełchatowscy czytelnicy bloga myślą sobie, że bez sensu opisywać takie miejsce, wszak dla nas jest ono powszednie, ale pomyślałam sobie, że namówię Was to odkrywania fajnych miejsc w okolicy- może trzeba trochę poszukać, a może wystarczy spojrzeć innym okiem? Mam nadzieję, że niedługo takich piknikowo- rekreacyjnych wpisów będzie się pojawiać więcej (bo jedzenie podczas rowerowego wypadu jest nieodzowne- spalone kalorie trzeba czym prędzej nadrobić!!)

A jak tam maturzyści? Dajecie radę? Mi zostało jeszcze pięć egzaminów, w tym dwa ustne, więc zbliżam się powoli do końca. Nie zapominajcie o odpoczynku- na ostatnią chwilę już i tak za wiele się nie nauczycie, a dużo lepiej być po prostu wypoczętym. :)


czwartek, 23 kwietnia 2015

Spring

Mam wrażenie, że niemal co roku na wiosnę dodaję wpis w tej sukience. To wcale nie jest tak, że ja nie mam innych ubrań w szafie... (no dobra... i tak codziennie staję przed przepełnioną szafą i narzekam, że nie mam się w co ubrać). Ta sukienka jest dla mnie kwintesencja wiosny- lekka, zwiewna no i przede wszystkim zielona! Mam ją już od kilku ładnych lat i bardzo lubię. Podobnie jak i kurtkę jeansową, na którą oficjalnie otwieram sezon! Bo z większością rzeczy mam tak, że jak już zacznę w czymś chodzić, to nie mogę przestać. 
Tymczasem- jutro zakończenie roku szkolnego! Wreszcie! Miłego weekendu, ja wracam do nauki. 




czwartek, 9 kwietnia 2015

Flower power

Wiosna jest dla mnie wyjątkową porą roku. Za każdym razem, gdy wychodzi słońce, czuję, że mogę podbić świat (no dobra, może nie np. gdy dostaję arkusz z matmy). Czuję, że wszystko się kręci, świat zwariował i generalnie super jest żyć i bardzo doceniam każdą chwilę. Nie szczędzę też sobie wtedy drobnych przyjemności- długa kąpiel w środku tygodnia- czemu nie? nowy lakier do paznokci w szalonym kolorze- świetny pomysł! kolejny odcinek serialu? pewnie! Przerywniki w nauce są potrzebne (choć u mnie czasami ich więcej, niż samej nauki). 

Nadal zaskakuje mnie myśl, że za dwa tygodnie wcisnę się w czarną spódnicę, białą koszulę, włożę ulubione szpilki i pójdę odebrać... świadectwo ukończenia szkoły. Bardzo szybko minął mi ten czas. Chciałam sobie pofilozofować,o tym jaki to czas pełen niewiadomych, nowości, niepokoju, ale i ekscytacji, ale to chyba jednak nie to miejsce i nie ten czas. Ponarzekam Wam lepiej (oczywiście usprawiedliwiając swą nieobecność na blogu) na to ile mam nauki i jaka do tej pory była brzydka pogoda i że to oczywiście przez to! Ale jakby nie patrzeć- za dwa tygodnie wakacje, i to jakich wakacji! (no dobra, jeszcze tylko maturka w międzyczasie). 





środa, 18 marca 2015

Imagination

Zegar maturalny pokazuje, że do matury zostało 46 dni. Nie żebym sprawdzała go regularnie, ale stwierdziłam, że tak rozpocznę ten wpis. Nie żebym się tłumaczyłam z mojej regularności blogowania. Wcale nie. Właściwie to matura nie pochłania całego mojego czasu i nie uczę się więcej niż zazwyczaj (no dobra, może pomijając miliony dodatkowych zadań, które są zadawane), ale jakoś mam ostatnio problem ze zorganizowaniem zdjęć, wpisu i w ogóle całej tej okołoblogowej otoczki. Niemniej jednak brakuje mi tego i fajnie znów coś dodać, chociaż trochę odzwyczaiłam się od pisania czegoś innego niż szkolne wypracowania. 

Kiedyś czytałam, że człowiek jest najbardziej kreatywny zanim pójdzie do szkoły. W sumie widać to od razu, gdy spojrzy się na dzieciaki, których wyobraźnia i swoboda kojarzenia faktów są niesamowite i niezmiennie mnie zachwycają. Dziecko można wkręcić w każdą zabawę, jeśli wymyśli się do niej ciekawą historię i wszystko w tej zabawie może być umowne i można to sobie wyobrazić. Niesamowite to jest. A co potem? A potem jest szkoła- pracowanie pod klucze, nauka pod egzaminy i ograniczanie właśnie tej swobody myślenia, wyobraźni i wszystkiego tego, co nie pasuje do klucza. Potem co prawda podobno tę wyobraźnie i kreatywność się odzyskuje w jakiejś części, ale i tak uważam, że trzeba szukać jak najwięcej bodźców, które będą nas rozwijać i uczyć myśleć nieszablonowo! 

Dzisiaj mam dla Was koronkową bluzkę, którą wygrzebałam z dna szafy jakiś czas temu i przywróciłam do łask, spodnie z wysokim stanem, które absolutnie uwielbiam i buty, które równie mocno mnie urzekły, jak obcierają. Cóż- czemu nie cierpieć dla urody?