wtorek, 22 lipca 2014

Holidays 4

Od tygodnia jestem w Rzymie. Zdecydowanie pokochałam Wieczne Miasto. Jest niesamowite, a lody faktycznie są pyszne! Jednak zdecydowanie nie przebijają niedzielnego Anioła Panskiego z papieżem. Jest niesamowicie. Więcej, jak wrócę, a teraz zostawiam Was ze zdjęciami. Palmy za oknem i Watykan.

niedziela, 13 lipca 2014

Holidays 3- Santorini

Santorini to najpiękniejsza grecka wyspa. To właśnie ta, którą się kojarzy, gdy słyszy się hasło: Grecja. Białe domki, niebieskie dachy- tam ten pocztówkowy obrazek jest rzeczywistością. Santorini to zwyczajowa nazwa wyspy w kształcie rogala, która powstała na skutek wybuchu wulkanu (wcześniej była okrągła). Jej stolicą jest miasteczko Fira, które zresztą nazywa się tak jak wyspa (urzędowo). Mówi się, że na Santorini jest więcej kościołów niż domów, więcej wina niż wody i więcej osłów niż prawdziwych mężczyzn. Jeśli chodzi o to pierwsze- prawie każdy Grek na Santorini ma swój prywatny kościół, w którym odbywają się uroczystości rodzinne. Nie, to nie dlatego, że Grecy są wyjątkowo pobożni. To dlatego, że za prąd w kościołach się nie płaci, więc łatwo można mieć prąd za darmo... :) Drugie- Santorini to wyspa bardzo uboga w wodę słodką, praktycznie jej tam nie ma. Do mycia odsalają wodę, a woda pitna jest sprowadzana z Krety lub Grecji kontynentalnej. Natomiast winogron uprawiają bardzo dużo i słynną z bardzo dobrych win. A trzecie...? Cóż, ciężko odpowiedzieć. :)

Po trzygodzinnej podróży katamaranem dotarłam na Santorini. Spędziłam tam ok. 6 godzin i miałam okazję odwiedzić trzy miasteczka: Oię- miasto, w którym powstaje 95% pocztówek z Santorini i Firostefani i Firę- stolicę wyspy.

 Wulkaniczne kaldery wyglądają zjawiskowo, ale wjazd  serpentynami mrozi krew w żyłach. Oia- pierwszy punkt wycieczki znajduje się mniej więcej na wysokości 300m n.p.m.

Oia- najbardziej charakterystyczne maleńkie miasteczko, czyli czas na widoki, które większość z Was na pewno kojarzy. Wystarczy kupić jogurt typu greckiego w biedronce, albo pójść na rynek i zobaczyć sukienkę z nadrukiem z Santorini (autentycznie, wczoraj byłam po warzywa i na taką trafiłam!).






Przenosimy się do stolicy. Widok na Firę z Firostefani, czyli korony Firy. Spacer z jednej do drugiej miejscowości do ok. 1,5km. Cała wyspa w ogóle nie jest duża, bo jej długość w linii prostej to ok. 14 km, szerokość w najszerszym punkcie to 6km, a w najwęższym niecałe 2km- z tak zwanej szyi Santorini widać oba brzegi wyspy jednocześnie.



Santorini to wyjątkowo piękne miejsce (choć w moim sercu nadal króluje Izrael). Można jednak ponarzekać na tłum- szczególnie w pierwszym miasteczku no i ceny... cóż na Santorini płaci się także za widok, więc jeśli chcemy zjeść z widokiem na morze, trzeba się przygotować na wysoką sumę. O noclegach na wyspie nie będę wspominać...
To już ostatnia porcja zdjęć z greckiej wyprawy. Tymczasem we wtorek rozpoczynam... rzymskie wakacje. Już nie mogę się doczekać. :)

czwartek, 10 lipca 2014

Holidays 2- Crete

Wczoraj w nocy szczęśliwie wylądowałam w Katowicach i po dwóch cudownych tygodniach spędzonych na Krecie wróciłam do wyjątkowo deszczowej Polski. Całą drogę powrotną towarzyszyła nam niemała ulewa. Nie dziwiło mnie w sumie, gdy na lotnisku pewien uroczy maluch rozpłakał się, bo nie chciał wracać do domu. Cóż- aura do powrotów nie sprzyjała, ale dziś nad Bełchatowem jest najpiękniejsze niebo- błękitne z uroczymi białymi chmurkami. A teraz koniec gadania! Zabieram Was w pierwszą część naszej wspólnej greckiej podróży. 

niedziela, 29 czerwca 2014

Holidays 1

Wrócę niebawem, opowiem wszystko. Będzie dużo zdjęć. Pojawi się wreszcie coś nowego. A teraz wracam do rozkoszowania się godzinami nicnierobienia i czytania książek. :)

sobota, 21 czerwca 2014

Summer time

Dzisiaj Słońce w zenicie górowało nad Zwrotnikiem Raka, a to znaczy, że oficjalnie rozpoczęło się lato. Może nie do końca przekłada się to na temperaturę, ale całe życie idę w stronę słońca, więc i dosłownie wyruszam w pogoń za nim. Co prawda równoleżnik 35, to nie Zwrotnik, ale i tak jest tam zdecydowanie ciepło. Środa niebawem- długo wyczekiwany czas wakacji. Zdecydowanie zasłużonych, nieskromnie stwierdzę. :) Oceny wystawione, szalona średnia niebawem pojawi się na świadectwie (szalona, bo tak wysokiej nawet w podstawówce nie miałam).

A teraz pochwalę się Wam nowościami w szafie, nowościami czytelniczymi, nowościami w życiu- tym, co lato zapowiadało. :)


W końcu mam czas na nadrabianie czytelniczych zaległości. Tę książkę kupiłam w sierpniu w Krakowie i dopiero teraz znalazłam na nią chwilę... W końcu doczekałam się też nowych patrzałek- stare pamiętały jeszcze czasy podstawówki... :) 

Grillowanie, relaks, słońce- to jest kwintesencja wakacji. Czas spędzany w miłym towarzystwie uważam za rozpoczęty! H&Mowe baleriny są niesamowicie wygodne, ale chyba nie przemyślałam tego, jak je czyścić. Ktoś ma jakiś pomysł/ sprawdzony patent?


Dwie lumpeksowe kiecki, obie jakoś koło 4zł kosztowały i biedronkowe okulary. Jakkolwiek to śmiesznie nie brzmi, to bardzo lubię okulary z Biedronki i wytrzymują u mnie znacznie dłużej niż te z sieciówek. :D Zwiewne, krótkie sukienki- lato czas zacząć. 


I na koniec takie teatralne zajawki. :) Tuwima graliśmy niedawno po raz ostatni (chyba). I chętnie się z Wami podzielę tymi zdjęciami, bo to ogromna część mojego życia, która dużo w nie wniosła, zmieniła, pokazała, nauczyła. :)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Sunshine

Wczorajsza różowa niedziela nie powstała, bo różowa niestety by nie była. Więc jest dziś, ale czarny poniedziałek. Wczoraj w mojej parafii była I Komunia Święta. Akurat poszłam na 18, więc spotkałam dzieciaki i przede wszystkim ich rodziców po nabożeństwie. I Komunia to jeden z najważniejszych dni w życiu chrześcijanina. Do dziś pamiętam, jak podekscytowana byłam i jak bardzo nie mogłam się doczekać tego wydarzenia. Dzieciaki wszystkie uśmiechnięte, szczęśliwe, każde chce zdjęcie z proboszczem, który wytrwale pozuje do każdej pamiątkowej fotografii. Wszystko super, nie? No właśnie nie. Za mną siedzi dwóch panów i głośno sobie gadają (a to przecież ludzie na mszę się schodzą, chcą z Jezusem pobyć. Gadają, że to źle, tamto źle, że u dominikanów to jest INACZEJ, bo tam to ksiądz z dziećmi na mszy po kościele biega, a nie jakoś tak beznadziejnie- za ołtarzem stoi. Ktoś inny obok odbiera telefon. Na ubiór nie mogę narzekać- mimo upału było przyzwoicie.

Ale jeśli o upały chodzi to też bywają uciążliwe. I nie o to, że za gorąco chodzi, bo ja lubię, jak jest ciepło. Abstynenci mają ciężko. W osiedlowym sklepiku z lupą szukać schłodzonego napoju bezalkoholowego. Lodówka cała zapełniona alkoholem. Ja rozumiem, że piwa ciepłego się nie wypije, a sok tak, ależ na Boga! Jak jest taki przeokropny upał, to każdy by chciał coś zimnego. I chory, i kierowca, i kobieta w ciąży, i matka karmiąca, i abstynent też. Cóż- trzeba się ratować w supermarketach.

A dla Was zestaw ze spódnicą, którą noszę aż do znudzenia i najwygodniejszymi koturnami świata. :)



piątek, 6 czerwca 2014

Inspiracje

Plan miał być inny, ale wiadomo, jak to jest. "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach na przyszłość."- Woody Allen. Miał pojawić się (nawet parę razy się do tego przymierzałam) jakiś wpis ze stylizacją, ale a to pogoda była nie  taka, a to nagle się rozpadało, a to się nie chciało, a teraz? No cóż- teraz siedzę przykuta do łóżka z zapaleniem oskrzeli, wydmuchuje tony chusteczek i łykam kolejne dawki leków. Miała być Lednica no i lipa. Jedzie prawie pięćdziesiąt osób i niesamowicie się z tego ciesze, że udało się dotrzeć do tak licznego grona, ale smutno mi strasznie, że nie będę mogła jako organizator tam z nimi być.

Podobno tak jest, że jak się powie, że się czegoś nigdy nie miało, to to nadchodzi niebawem (ale ze wszystkich zasłyszanych historii dotyczyło to negatywnych sytuacji i na milion złotych raczej nie podziała). No cóż- jakiś czas temu się zaperzyłam, że przecież z zapaleniem gardła to zawsze chodzę do szkoły i nic mi nie jest. Taki zbieg okoliczności. :)

Dlatego w ramach rekompensaty mam dla Was wpis z inspiracjami. Nie byle jakimi! Ot, skoro dziś jest Dzień Pocałunku (a ja generalnie jaram się wszystkimi nonsensopedycznymi świętami), postanowiłam zarzucić Was porcją zdjęć pełnych miłości. Więc wszystkich singli swym singlostwem sfrustrowanych i nieodpornych na deszcz różowej tęczy zapraszam następnym razem. :)