Szczęście jest jak cień, czasami
ciężko je złapać. Podąża za nami, czai się gdzieś za rogiem, daje znaki, ale
kiedy próbujemy je złapać, ono ucieka. Czasami przydałaby się jakaś książka,
poradnik, który uczyłby życia. Dawał cenne wskazówki, dzięki którym nabywalibyśmy
niezbędne umiejętności przetrwania w rzeczywistości. Albo film instruktażowy?
Jak znaleźć szczęście? Jak poprawnie zbudować relacje interpersonalne, aby po
czasie nie okazały się toksyczne? Czasami przydałby się gotowy przepis-
kupujesz składniki, działasz według schematu i gotowe. Tylko, czy o to chodzi?
Gdzie zabawa i przede wszystkim satysfakcja z wygranej? Życie nie miałoby sensu
gdyby wszystko przychodziło z łatwością, a każdy z nas miał na wyciągnięcie
ręki to, czego pragnie. Jesteśmy tak różni, żeby móc się wzajemnie uzupełniać.
Różnorodność jest piękna. Zdecydowanie.
Zawsze marzyło mi się, żeby w chustce na głowie wyglądać tak zjawiskowo i szykownie jak Audrey Hepburn w Śniadaniu u Tiffany'ego, ale stawało jednak na tym, że byłam przekonana, że wyglądam totalnie beznadziejnie i bardziej przypominam babkę z rynku niż Holly. Ale cóż... dzisiaj po Mszy wyszłam z Kościoła, a tu... deszcz- no cóż, chustka na głowę lepsza niż mokre włosy. ;) A wyszło zaskakująco fajnie... :)
