środa, 18 marca 2015

Imagination

Zegar maturalny pokazuje, że do matury zostało 46 dni. Nie żebym sprawdzała go regularnie, ale stwierdziłam, że tak rozpocznę ten wpis. Nie żebym się tłumaczyłam z mojej regularności blogowania. Wcale nie. Właściwie to matura nie pochłania całego mojego czasu i nie uczę się więcej niż zazwyczaj (no dobra, może pomijając miliony dodatkowych zadań, które są zadawane), ale jakoś mam ostatnio problem ze zorganizowaniem zdjęć, wpisu i w ogóle całej tej okołoblogowej otoczki. Niemniej jednak brakuje mi tego i fajnie znów coś dodać, chociaż trochę odzwyczaiłam się od pisania czegoś innego niż szkolne wypracowania. 

Kiedyś czytałam, że człowiek jest najbardziej kreatywny zanim pójdzie do szkoły. W sumie widać to od razu, gdy spojrzy się na dzieciaki, których wyobraźnia i swoboda kojarzenia faktów są niesamowite i niezmiennie mnie zachwycają. Dziecko można wkręcić w każdą zabawę, jeśli wymyśli się do niej ciekawą historię i wszystko w tej zabawie może być umowne i można to sobie wyobrazić. Niesamowite to jest. A co potem? A potem jest szkoła- pracowanie pod klucze, nauka pod egzaminy i ograniczanie właśnie tej swobody myślenia, wyobraźni i wszystkiego tego, co nie pasuje do klucza. Potem co prawda podobno tę wyobraźnie i kreatywność się odzyskuje w jakiejś części, ale i tak uważam, że trzeba szukać jak najwięcej bodźców, które będą nas rozwijać i uczyć myśleć nieszablonowo! 

Dzisiaj mam dla Was koronkową bluzkę, którą wygrzebałam z dna szafy jakiś czas temu i przywróciłam do łask, spodnie z wysokim stanem, które absolutnie uwielbiam i buty, które równie mocno mnie urzekły, jak obcierają. Cóż- czemu nie cierpieć dla urody? 

sobota, 7 marca 2015

On stage

 Scena to mój drugi dom. Są momenty, gdy spędzam tam prawie tyle czasu, co w domu (albo i więcej). To oczywiście przedpremierowe chwile, gdy czasu coraz mniej, a pracy nadal wiele. W końcu zawsze może być lepiej. Bo trzeba dążyć do maksimum- zarówno w życiu, jak i na scenie.

Dziś mam dla Was kilka zdjęć z naszej najnowszej premiery, opartej na tekstach Broniewskiego "Bo życie jest diabła warte". Miłej soboty!


czwartek, 26 lutego 2015

Like a star

Wywiady, blask fleszy, kamery- to w końcu moje wymarzone życie (chyba). Dzięki Ani z życietosurfing mogę przez chwilę poczuć się jak gwiazda. Nie żebym była tak kreatywna i sama tak skojarzyła Liebster Award, ale tak przedstawiła to właśnie Ania, której bloga Wam gorąco polecam, bo jest bardzo pozytywny. W każdym razie ta wizja bycie gwiazdą choć przez chwilę zachęciła mnie do opowiedzenia na te 11 pytań. Miłej lektury!




piątek, 13 lutego 2015

I believe I can....

...Fly!
To jedna z moich ulubionych piosenek, a wczoraj przypomniała mi o niej koleżanka, gdy robiła zdjęcia mi i mojemu szalonemu sweterkowi. Jest bardzo pozytywna i motywuje do przenoszenia gór- połączona z pięknym słońcem za oknem, które u mnie w końcu zawitało może czynić cuda- polecam! 

Jeśli myśleliście, że w ferie będę miała więcej czasu i wpisy na blogu będą pojawiać się regularnie, to jednak się pomyliliście... Pierwszy tydzień przeleciał mi między palcami bardzo szybko. Klasa maturalna nie odpuszcza, a rozumienie słowa "ferie" przez uczniów i nauczycieli nie jest do końca spójne. Weekend natomiast spędziłam we Wrocławiu na kursie animatora czasu wolnego. Powiem Wam, że to były dwa bardzo fajne dni. Nie pamiętam, kiedy się tak dobrze bawiłam! No bo w sumie na zabawie praca animatora polega. Drugi tydzień minął mi trzy razy szybciej niż pierwszy. Codziennie biegam na próby, bo premiera zbliża się wielkimi krokami... :) 

A dziś mam dla Was kilka zdjęć właśnie z wczorajszej próby. Miłego dnia! :)
A! Kompletnie zapomniałam.... Chciałam Wam przypomnieć o czytelniczym wyzwaniu, które podjęłam. Zakładka do moich wyników jest po lewej stronie- tam wszystko opisuje. A Wam jak idzie? :) 


sobota, 24 stycznia 2015

Before prom

Na kilka godzin przed studniówką przygotowuję dla Was wpis z moją sukienką. Co prawda miałam zamiar zrobić to w jakiś wyjątkowy sposób, ale skoro mnie o to prosiliście, to pokażę Wam, jak wygląda mój świat na chwilę przed. :)

Na szafie właśnie wiszą dwie sukienki- czerwona, czyli moja wymarzona kreacja studniówka. Szyła mi ją krawcowa i jest dokładnie taka, jak ją sobie wymyśliłam. Główną inspiracją była dla mnie sukienka Młynkowej z Opola 2012 (tutaj). Trochę ją jednak zmodyfikowałam i tiul też jest czerwony i niewidoczny spod sukienki. Zrezygnowałam też z gorsetu, na rzecz dekoltu na plecach.

Czarna sukienka to sukienka na poloneza. Szyłam ją właściwie na poloneza w gimnazjum, ale bardzo ją lubię, jest ponadczasowa, klasyczna i efektowna- a przecież o to chodzi. :)

Studniówka jednak nie daje taryfy ulgowej- Was zostawiam ze zdjęciami, a sama wracam do czytania lektury. Jeśli macie chwilę- to jestem bardzo ciekawa Waszych kreacji!
 Udanego weekendu! :)


sobota, 10 stycznia 2015

Rain

Zdjęć w deszczu to chyba tu jeszcze nie było! No i w okularach też się jeszcze nie pokazałam. Pewnie dlatego, że jednak znacznie częściej chodzę w soczewkach. Są jednak znacznie bardziej praktyczne- nie parują i nie robią się po chwili zachlapane przez deszcz. Co jednak nie zmienia faktu, że bardzo je lubię.

Dziś mam dla Was bardzo codzienny zestaw z sobotniej próby- wygodne buty, ciepły sweter z maminej szafy, secondhandowy ażurowy sweterek i h&m jeansy.
 Bardzo lubię kolorowe parasolki. Kiedy pada deszcz zazwyczaj jest szaro, ponuro, zimno, nieprzyjemnie i w ogóle tak, że nie masz ochoty nigdzie wychodzić. Kolorowe parasole dają jednak odrobinę radości, uśmiechu i pozytywnej energii. :)

Studniówka coraz bliżej- tegoroczne maturzystki! Macie już sukienki? Ja swoją pokażę niebawem. :)

Zapraszam także na vinted, gdzie pojawiło się kilka rzeczy z mojej szafy.




piątek, 2 stycznia 2015

New Year

Nowy Rok jest dobrą okazją, żeby zacząć coś nowego, zaplanować, postanowić. Noworoczne postanowienia to chyba najrzadziej dotrzymywane obietnice. Dziś jest 2 stycznia, więc na razie wszystko się udaje- pada deszcz, a pan za oknem niezłomnie biegnie (podziwiam zapał). W sumie nigdy nie miałam takich konkretnych noworocznych postanowień. Cały rok to chyba dla mnie za długi okres na planowanie po prostu. 

2014 był fajnym rokiem. Miałam okazję wybrać się na wymianę językową do Bawarii, odwiedzić Salzburg, polecieć na Kretę, zwiedzić Rzym, poprowadzić kilka imprez, zdać egzamin na prawo jazdy, przeczytać 25 książek (wszystkie zaznaczałam na lubimyczytać), zostać wolontariuszem Szlachetnej Paczki i wiele, wiele innych. 

Nie zmienia to jednak faktu, że 2015 będzie jeszcze fajniejszy, pełen wrażeń i nowych przeżyć. Chciałabym zobaczyć jak najwięcej miejsc, podróżować, zwiedzać i odkrywać. Chcę też poduczyć się trochę włoskiego. Zabierałam się za to przed wyjazdem do Rzymu. Znam pojedyncze słowa, buduję proste zdania, wyrywki filmów nawet rozumiem. Jestem niezmiennie zafascynowana tym językiem i chętnie poznam go ciut lepiej. 

A ponadto podejmuję książkowe wyzwanie, które będę sukcesywnie opisywać na blogu. Was też do niego zapraszam. Pokażcie, że czytanie nie odchodzi do lamusa!